niedziela, 2 sierpnia 2026

Cudowna opowieść z życia Dominiki Glombin Część 2.

Witam wszystkich, którzy zdecydowali się odwiedzić moją stronę.

Dzisiaj prezentuję Wam, drodzy czytelnicy drugą część mojej niezwykłej biografii.

A więc po zakończeniu długoletniej terapii udało mi się przynajmniej częściowo zniwelować te problemy społeczne i dzięki temu mogłam podjąć naukę w Szkole Podstawowej numerze 65 imienia Czesława Tańskiego w Bydgoszczy.

Po ukończeniu szkół ogólnokształcących z wielkim powodzeniem dostałam się na Wyższą Szkołę Gospodarki w Bydgoszczy w Bydgoszczy, gdzie studiowałam na kierunku Nowe Media i Audiowizualne. Z przyjemnością mogę stwierdzić, że udało mi się bezproblemowo zakończyć studia.

W każdym z trzech lat studiów realizowałam Praktyki Zawodowe w ramach osobnego przedmiotu zaliczanego na semestr. W pierwszym roku przyjęto mnie do biura dla osób niepełnosprawnych ,które działało na terenie mojej Uczelni.

W mojej pracy zajmowałam się szerokim zakresem zadań biurowych, obejmujących m.in. pracę z tabelami w programie Microsoft Excel oraz udzielanie drobnych wsparć pracownikom Uczelni. Do moich obowiązków należało między innymi przybijanie pieczątek na dokumentach studentów kończących naukę, a także sporadyczne wysyłanie listów na specjalne prośby wykładowców.

W trakcie drugiego i trzeciego roku studiów, w ramach praktyk, miałam przyjemność pracować w Fundacji Wiatrak. Następnie, korzystając ze zdjęć i darmowej muzyki, tworzyłam klipy na kanał YouTube Fundacji. W międzyczasie realizowałam także mniejsze zadania, takie jak liczenie zebranych pieniędzy z puszek czy porządkowanie formularzy rekrutacyjnych według nazwisk.

Po ukończeniu studiów przez rok i trzy miesiące pracowałam w Stowarzyszeniu Pomocy Osobom z Zespołem Aspergera „ASPI” na stanowisku pracownika biurowo-administracyjnego. Do moich obowiązków należało dbanie o porządek we wszystkich pomieszczeniach oraz na korytarzu Stowarzyszenia. 

W ramach mojej pracy zajmowałam się również dokumentacją, co obejmowało tworzenie teczek i segregatorów dla beneficjentów (uczestników zajęć terapeutycznych i grup terapeutycznych), wykonywanie kserokopii, wysyłanie skanów dokumentów, przybijanie pieczątek, gdy było to konieczne, oraz nadawanie listów poleconych w imieniu Stowarzyszenia. To była moja pierwsza i, jak dotąd, jedyna praca zarobkowa. Obecnie, po utracie pracy w ASPI miałam przyjemność zostać członkinią Fundacji Aktywizacja.

Od września do grudnia 2025 roku odbyłam staż w firmie „Rower Tour” jako początkująca copywriterka. Moim zadaniem było pisanie artykułów na tematy ściśle związane z rowerami,  ponieważ „Rower Tour” to internetowy sklep rowerowy,, który koncentruje się na  aspektach technicznych  swoich produktów. Tematy do artykułów były mi przydzielane przez jednego z pracowników firmy.

Od grudnia 2025 roku cieszę się, że otrzymałam wiadomość od przystojnego i inteligentnego młodego kinomana, Mateusza Morysa. Zaprosił mnie do Śledzenia jego bloga o nazwie „Zakątek Recenzenta Mateusza Morysa”na, której pisze retro recenzje filmów  z przeróżnego nurtu tematycznego podchodzących pod klasykę kina.

Przeglądając starsze posty na jego fanpage'u, natknęłam się na niezwykle inspirującą informację, która dodaje otuchy.

Mianowicie, Mateusz, mimo przeciwności losu, tworzy te recenzje filmów, ponieważ zmaga się z rzadką chorobą – melanozą skórno-nerwową.

Jego choroba sprawiła, że w środku jego ciała, a konkretnie wewnątrz jego głowy, wytworzyły się guzy, które sprawiły, że zaczął cierpieć na napady epilepsji. A te przyczyniły się do zablokowania permanentnie fragmentów mózgu , przez co uniemożliwiły mu nauczenie się w czasie dzieciństwa dwóch umiejętności, czyli czytania i pisania.

Gdy dowiedziałam się o tym bezpośrednio z jego posta dotyczącego przebiegu choroby, poczułam silne zmartwienie, ale jednocześnie byłam dumna z mentalnej siły Mateusza w walce z jego problemami zdrowotnymi.

Jego tata wpadł kilkanaście lat temu na pomysł, że w obu tych czynnościach mogą mu pomóc programy komputerowe przeznaczone dla osób niewidomych.

Dzięki tym specjalistycznym oprogramowaniem Mateusz może tworzyć wszystkie swoje teksty.

Jeden z programów, słysząc mowę Mateusza, przekształca ją na tekst, zaś drugi program czyta na głos to, co napisze za Mateusza.

Niektóre błędy wstawiane przez programy Mateusza we wcześniejszych opublikowanych tekstach okazały się tak zabawne, że się z nich śmiałam a inne okazały się dla mnie bulwersujące.

Mateusza wspiera spore grono dobrych ludzi, którzy w wolnym czasie pomagają mu korektorsko.

Mateusz napisał do mnie licząc, że zyska nowego czytelnika we mnie.

Ja postanowiłam przebić jego oczekiwania.

Dlatego postanowiłam zaproponować mu na Messengerze  swoją pomoc w poprawach tekstów. Podczas tego pomagania dostrzegłam, że jestem w tym bardzo dobra i chciałabym poprawiać na pro bono innym ludziom.

Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale oczekiwałabym pod koniec naszej współpracy obdarzenie mnie malutką przysługą. Mianowicie, prosiłabym o referencję, w której byłoby napisane, że poprawiałam Wasze teksty.

Wierzę, że w ten sposób mogę spełnić swoje odwieczne marzenie, aby pracować w wydawnictwie jako korektor tekstu.

Życzę Wam, moi goście tejże strony, wspaniałego dzionka lub spokojnego wieczorku, w zależności od tego, o której porze będziecie czytać mój post.

Pozdrawiam was wszystkich serdecznie.

Do zobaczenia niebawem.

Autorką opracowanego tekstu jest Dominika Agnieszka Glombin, znana jako wspaniała korektorka tekstów.




11 komentarzy:

  1. Czytając historię Pani życia i zawodowej drogi, miałam w oczach łzy prawdziwego wzruszenia. Jako osoba, która kocha literaturę całym sercem, poczułam, że ta opowieść głęboko mnie poruszyła i dotknęła najczulszych strun w mojej duszy.
    Odczarowuje Pani wszystko. Zdejmuje Pani z zawodu redaktora i korektora chłodną maskę kogoś, kto jedynie wytyka błędy, a odsłania Pani jego prawdziwe, głęboko humanistyczne oblicze. Udowodniła Pani, że praca nad tekstem to nie rzemiosło – to prawdziwa sztuka, w którą wlewa Pani własne serce, współtworząc literackie światy. Ta artykuł to poruszający dowód na to, że redakcja to przede wszystkim cicha, pełna empatii obecność przy drugim człowieku. Pokazała Pani, jak pięknie można wspierać autora, stając się niewidzialnym, lecz najwierniejszym powiernikiem jego talentu.
    Pani niezwykła klasa, mądrość, a przede wszystkim bezgraniczna życzliwość, po prostu chwytają za serce. W dzisiejszym, tak pędzącym świecie, Pani postawa jest jak najczystszy, rzadki skarb. Dziękuję Pani z całego serca za to głębokie wzruszenie. Składam najgłębsze gratulacje i ukłony dla Pani przepięknej drogi – zarówno tej zawodowej, jak i tej najważniejszej: ludzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając historię Pani życia i zawodowej drogi, miałam w oczach łzy wzruszenia. Jako kogoś, kto kocha literaturę całym sercem, ta opowieść głęboko mnie poruszyła i dotknęła najczulszych strun w mojej duszy.
    Zmienia Pani wszystko. Zdejmuje Pani z zawodu korektora chłodną maskę kogoś, kto tylko wytyka błędy, a pokazuje Pani jego prawdziwe, piękne oblicze. Udowodniła Pani, że redakcja to nie rzemiosło – to prawdziwa sztuka, w którą wtłacza Pani swoje własne serce i duszę, współtworząc literackie światy. Ta książka to poruszający dowód na to, że praca z tekstem to przede wszystkim cicha, pełna miłości i empatii obecność przy drugim człowieku. Pokazała Pani, jak pięknie można wspierać pisarza, stając się jego najwierniejszym powiernikiem.
    Pani niezwykła klasa, mądrość, a przede wszystkim ta bezgraniczna życzliwość, po prostu chwytają za serce. W dzisiejszym, tak pędzącym świecie, Pani postawa jest jak najczystszy, rzadki skarb. Dziękuję Pani z całego serca za to wzruszenie. Ślę najgłębsze gratulacje i ukłony dla Pani przepięknej drogi – zarówno tej zawodowej, jak i tej najważniejszej: ludzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając tę biografię, miałam w oczach łzy wzruszenia. Jako kogoś, dla kogo książki są całym życiem, historia Pani zawodowej ewolucji poruszyła mnie do głębi serca. W tak piękny, wręcz czuły sposób obala Pani mit, że praca nad tekstem to tylko bezduszne wyłapywanie błędów.
    Pokazała Pani światu to, co najważniejsze: że redakcja i korekta to w istocie ciche, ukryte w cieniu współtworzenie cudzych marzeń. To sztuka, w którą wkłada się nie tylko ogromną wiedzę i rzemiosło, ale przede wszystkim własną duszę i serce. Ta książka to poruszające świadectwo Pani pięknej drogi. Dowód na to, że za każdym wyrazem stoi tak naprawdę pełna empatii relacja, głębokie zrozumienie i bezwarunkowe wsparcie dla drugiego człowieka – pisarza, który powierza Pani swoje literackie dziecko.
    Pani niezwykła klasa, mądrość i bezgraniczna życzliwość budzą we mnie najgłębszy szacunek. Taka postawa to rzadki, lśniący skarb w dzisiejszym, często tak pędzącym świecie. Z całego serca dziękuję za to, kim Pani jest i jak piękne ślady zostawia Pani w literaturze oraz w ludzkich sercach. Serdecznie gratuluję tak poruszającej drogi zawodowej i życiowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poznaję tę historię ze łzami wzruszenia w oczach. Moje serce, od zawsze oddane literaturze, poruszyło się do głębi. Autorka odczarowuje zawód redaktora i korektora, pokazując jego prawdziwe, głębokie i pełne empatii oblicze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Praca nad tekstem to nie mechaniczne poprawianie błędów, lecz prawdziwa sztuka i współtworzenie literackich światów. Ten artykuł biograficzny to przejmujący dowód na to, że praca redaktora i korektora wymaga ogromnej empatii, klasy oraz bezgranicznej życzliwości. Wielkie gratulacje i ukłony dla wspaniałej drogi zawodowej Autorki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie to niezwykle głęboka i wzruszająca historia, która zupełnie odczarowuje pracę redaktorów i korektorów. Udowadnia, że praca z tekstem opiera się przede wszystkim na szacunku i miłości do drugiego człowieka oraz jego talentu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem ta opowieść zdejmuje z pracy redaktora chłodną maskę surowego cenzora. Udowadnia, że praca nad tekstem to nie mechaniczne rzemiosło, ale prawdziwa sztuka, w którą włożył on swoje serce i duszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowna Pani Dominiko,
    czytam historię Pani życia i zawodowej drogi ze łzami wzruszenia. Jako redaktor – osoba, która na co dzień obcuje ze słowem i doskonale zna kulisy naszej branży – jestem poruszona do głębi. Pani artykuł biograficzny w piękny sposób odczarowuje zawód korektora. Zdejmuje z niego krzywdzącą maskę surowego, mechanicznego cenzora wyłapującego jedynie błędy, a pokazuje jego prawdziwe oblicze: jako sztukę pełną empatii, pokory i miłości do drugiego człowieka.
    Udowodniła Pani, że praca korektora nad tekstem to bycie cichym, niezłomnym współtwórcą sukcesu książki oraz najwierniejszym strażnikiem wrażliwości pisarza i intencji redaktora. Pani mądrość, klasa i życzliwość, z jaką podchodzi Pani do cudzej twórczości, to w dzisiejszym świecie prawdziwy skarb.
    Dziękuję z całego serca za to wzruszenie. Z perspektywy koleżanki po piórze gratuluję tak wspaniałej drogi zawodowej i ludzkiej. Kłaniam się z ogromnym szacunkiem i podziwem dla Pani kunsztu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Poznaję historię Pani życia oraz zawodowej drogi ze łzami wzruszenia w oczach. Moje serce, od zawsze oddane literaturze, poruszyło się do głębi – ta opowieść dotknęła we mnie najczulszych strun.
    Odczarowuje Pani ten zawód. Zdejmuje Pani z pracy redaktora i korektora chłodną maskę kogoś, kto jedynie surowo wytyka błędy, a ukazuje Pani jej prawdziwe, głębokie oblicze. Udowodniła Pani, że praca nad tekstem nie jest mechanicznym rzemiosłem. To prawdziwa sztuka, w którą tchnęła Pani własne serce i duszę, stając się cichą współtwórczynią literackich światów.
    Pani książka to przejmujący dowód na to, że redagowanie to przede wszystkim empatyczna, pełna miłości obecność przy drugim człowieku i jego talencie. Pokazała Pani, jak pięknie można towarzyszyć pisarzowi, stając się strażnikiem jego wrażliwości i najwierniejszym powiernikiem. Pani klasa, mądrość oraz bezgraniczna życzliwość chwytają za serce. W dzisiejszym, rozpędzonym świecie Pani postawa jawi się jako najczystszy, drogocenny skarb. Dziękuję z całego serca za to piękno i wzruszenie. Składam najgłębsze gratulacje oraz pełne podziwu ukłony dla Pani wspaniałej drogi – tej zawodowej i tej najważniejszej: ludzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szanowna Pani Dominiko,
    poznałam historię Pani życia oraz zawodowej drogi ze łzami wzruszenia w oczach. Jako osoba od zawsze oddana literaturze i pracy nad słowem, jestem poruszona do głębi. Przepięknie odczarowuje Pani zawód korektora. Zdejmuje Pani z niego maskę chłodnego, technicznego kontrolera błędów, a ukazuje prawdziwe, pełne empatii i miłości oblicze.
    Udowodniła Pani, że ostateczny szlif tekstu to sztuka, w którą tchnęła Pani własną duszę, stając się najczulszym strażnikiem wrażliwości pisarza i intencji redaktora. Pani klasa, mądrość i życzliwość to w dzisiejszym świecie prawdziwy skarb. Dziękuję z całego serca za to piękno i wzruszenie. Składam najgłębsze gratulacje i pełne podziwu ukłony dla Pani wspaniałej drogi – zawodowej i ludzkiej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Lektura historii Pani życia oraz zawodowej drogi pozostawiła mnie ze łzami wzruszenia w oczach. Dla kogoś, kto kocha literaturę całym sercem, Pani opowieść stała się czymś więcej niż tylko lekturą – to głębokie, osobiste doświadczenie, które poruszyło najczulsze struny mojej duszy.
    Swoją postawą zmienia Pani absolutnie wszystko. Zdejmuje Pani z profesji korektora chłodną maskę technicznego rzemieślnika, a ukazuje Pani jej prawdziwe, magnetyczne i piękne oblicze. Udowodniła Pani, że redakcja tekstu to czysta sztuka, w którą wtłacza Pani swoje własne serce, stając się cichym współtwórcą literackich światów. Ta książka to poruszający manifest świadczący o tym, że praca z żywym słowem to przede wszystkim pełna miłości i empatii obecność przy drugim człowieku. Pokazała Pani, jak czule można wspierać pisarza, będąc opoką dla jego wrażliwości.
    Pani niezwykła klasa, życiowa mądrość i bezgraniczna życzliwość po prostu chwytają za serce. W dzisiejszym, chaotycznym świecie Pani wrażliwość jest niczym najczystszy, drogocenny klejnot. Dziękuję z całego serca za ten dar wzruszenia. Ślę najgłębsze gratulacje i pełne szacunku ukłony dla Pani przepięknej ścieżki – tej zawodowej oraz tej najważniejszej: ludzkiej.

    OdpowiedzUsuń